Patron naszego nowego kościoła, święty Jan z Dukli, jest wspominany w Kościele katolickim 8 lipca. Niewiele znamy faktów z jego życia. Większość opisów jego żywota bazuje na podaniach tradycyjnych i legendach.  Przyjrzyjmy się zakonnikowi, który chyba najmocniej kojarzy się z dukielską pustelnią.

Prawdopodobnie urodził się na początku XV wieku w miasteczku Dukli, w dyecezyi Krakowskiej, położonem nad granicą Węgierską. Grzeczny, pilny, gorliwy w modlitwie młody Jan został posłany przez rodziców do Krakowa na studia w tamtejszej Akademii. Niewątpliwie krakowska uczelnia przyciągała w tamtym czasie wielu młodych ludzi, toteż miał okazję poznać m.in. Szymona z Lipnicy i Jana Kantego.

Gdy skończył studia, wrócił do Dukli i zdecydował się na życie w samotnej pustelni. Jak możemy przeczytać w Żywotach Świętych Pańskich z 1910 roku:

(…)wiedząc o wyniosłej skale w lesie nad wioską Cergową, o pół mili od Dukli, a prawie niedostępnej dla swojej spadzistości, na jej szczycie zamieszkał. Wystawił tam sobie małą kapliczkę z wizerunkiem Matki Bożej, do której zawsze miał szczególne nabożeństwo.  W pobliżu wykopał studzienkę, której woda po dziś dzień cudownie chorych uzdrawia. Żywił się leśnymi owocami, dnie całe i większą część nocy na bogomyślności trawiąc(…)

Z pewnością w dzisiejszych czasach niewielu śmiałków zdecydowałoby się porzucić dobrodziejstwa świata, aby poświęcić swój cały wolny czas i energię na rozwój duchowy i samotną modlitwę, z dala od bliskich… W przeciwieństwie do naszego Patrona, młodzi ludzie po studiach często pragną dziś dalszego rozwoju i kariery. Wydaje się, że nie mają nawet chwili do stracenia i wciąż pędzą, nie wiadomo dokąd.  I może dlatego też nie potrafią cieszyć się z tego, co już osiągnęli, wciąż pragnąc więcej…

Po trzech latach pustelniczego życia, Jan zadecydował o przystąpieniu do Zakonu Braci Mniejszych. W związku z tym udał się do sandeckiego klasztoru, a stamtąd odesłano go do nowicjatu we Lwowie. Wiedząc o jego nienagannej postawie, umiejętnościach i wykształceniu, ojcowie przyjęli go bez najmniejszego oporu i powierzali mu najwyższe urzędy zakonne.

 Jan z Dukli okazał się znakomitym mówcą, rozmiłowanym w cnocie ubóstwa i prostoty, sumiennie wykonywał wszystkie zakonne obowiązki. Dlatego, gdy dowiedział się, że we Lwowie powstał Zakon, który jeszcze ściślej przestrzega reguły św. Franciszka, gorąco zapragnął dołączyć do tej wspólnoty. Istotnie, po licznych trudnościach i sprzeciwie przełożonych, udało mu się przejść do nowo zreformowanego zgromadzenia.

Po dołączeniu do Bernardynów, Jan z Dukli założył we Lwowie żeńskie zgromadzenie trzeciej Reguły świętego Franciszka Serafickiego.

Godne uwagi jest to, że choć w wieku podeszłym stracił wzrok, nie powstrzymało go to przed dalszą posługą kapłańską. Spowiadał, szukając konfesjonału po omacku, i wciąż głosił kazania, które uprzednio czytali mu współbracia.

Na koniec, tuż przed śmiercią, (…)przyjąwszy ostatnie Sakramenta święte, odmawiając z otaczającymi go kapłanami Psalmy pokutne, zasnął w Panu w dzień świętego Michała Archanioła, roku Pańskiego 1484, mając lat siedmdziesiąt.

Po śmierci Jana, od razu otoczyła go cześć wiernych. Urzędowe starania o beatyfikację rozpoczęły się w 1615 roku. Najbardziej czczony był we Lwowie, gdzie spoczywały jego relikiwe. Obecnie znajdują się one w rodzimej Dukli.

W 1733 roku papież Klemens XII ogłosił Jana z Dukli błogosławionym. Od 1948 r. toczył się proces kanonizacyjny. Kanonizował go papież Jan Paweł II w Krośnie 10 czerwca 1997 roku.

Święty Jan z Dukli bał się grzechu, brzydził się światem, gardził bogactwem, pracował szczerze dla chwały Boga i zbawienia swej duszy, do ostatnich dni życia Niewątpliwie praca ta zbliżała go do Boga, a oddalała od próżności i zdrad zepsutego świata. Dlatego niech będzie on dla nas wzorem i niech wspiera nas w naszej drodze ziemskiej, w realizacji naszego powołania. I niech każdy z nas znajdzie dla siebie swoją małą pustelnię. Własne miejsce wytchnienia, modlitwy i refleksji, których w dzisiejszym świecie brakuje najczęściej.