Przychodzimy z różą w dłoni, czyli o historii św. Rity

22 dnia każdego miesiąca spotykamy się punktualnie o 18.00 w naszej chóralnej sali. Nie jest to tajne spotkanie tylko dla wtajemniczonych, ale nie jest to też taka zwyczajna próba!  Rozśpiewujemy się, aby wziąć udział w wieczornej Mszy świętej oraz nabożeństwie ku czci św. Rity, patronki spraw po ludzku beznadziejnych.

Pierwsze nabożeństwo do św. Rity z Cascii wraz z wprowadzeniem relikwii do naszego kościoła parafialnego odbyło się 22 maja 2016 roku. Wtedy też miało miejsce uroczyste błogosławieństwo róż – atrybutu Świętej. Jak możemy przeczytać na stronie Klasztoru oo. Bernardynów w Warszawie, relikwie (…) zostały przywiezione  z Włoch przez naszych pielgrzymów w czasie kwietniowej jubileuszowej pielgrzymki naszej parafii do Grobów Apostolskich i miejsc związanych ze św. Franciszkiem. Od tamtej pory, 22 dnia każdego miesiąca, przyzywamy wstawiennictwa tej patronki od trudnych spraw, problemów małżeńskich i osób poniżanych. W październiku tego roku, w kościele pojawiła się także jej figura.

Św. Rita urodziła się we włoskiej Roccaporenie, niedaleko Cascii i chociaż na chrzcie otrzymała imię Margarita, mówiono do niej zdrobniale – Rita. Rodzice zmusili ją do małżeństwa, choć gorąco prosiła ich o pozwolenie na wstąpienie do klasztoru. Jej mąż był człowiekiem gwałtownym i rozpustnym, Rita jednak z pokorą znosiła wszystkie przykrości. Pod jej wpływem mąż złagodniał i zanim został zamordowany, zdążył pojednać się i z Ritą, i z Kościołem. Synowie, zgodnie z włoskim prawem wendety, chcieli pomścić śmierć ojca, więc Rita żarliwie modliła się, aby Bóg udaremnił ich zamiar. I tak też się stało, choć Boska wola była surowa – synowie przed wykonaniem wyroku zmarli z powodu panującej zarazy.

Po śmierci męża i synów, Rita pragnęła spełnić młodzieńcze marzenie o wstąpieniu do klasztoru. Konwent augustianek, którego chciała być częścią, nie przyjmował jednak wdów. Jak mówi legenda, jej wstąpienie do klasztoru było cudem: święci Jan Chrzciciel i Augustyn przenieśli ją przez zamkniętą furtę klasztorną podczas snu. Wobec tak wielkiego znaku, mniszki zdecydowały o jej przyjęciu. W klasztorze św. Rita jednak wcale nie miała lekko. Wykonywała tam najcięższe prace, lecz nigdy się nie skarżyła.

Pewnego dnia, podczas adoracji Krzyża prosiła Pana o to, by mogła chociaż symbolicznie uczestniczyć w Jego cierpieniach. W odpowiedzi, otrzymała stygmat ciernia z korony Jezusa na czole, który towarzyszył jej do końca życia, powodując nieustanny ból.

Rita zmarła 22 maja 1457 roku i natychmiast po śmierci zasłynęła wieloma cudami. Jej ciało cudownie zachowało się do dziś w Sanktuarium w Cascii, przyciągając pielgrzymów z całego świata.

Pod sam koniec życia, cierpiąca Rita zapytana przez swoją dawną przyjaciółkę o to, czy chciałaby coś od niej otrzymać, poprosiła o różę. Zasmucona przyjaciółka odeszła, zdając sobie sprawę, że z uwagi na trwającą właśnie zimę, nie zdoła spełnić życzenia. Jakież było jej zdziwienie, gdy w pewnym momencie pod śniegiem zauważyła pięknie rozkwitły czerwony kwiat.

Na comiesięczne nabożeństwo wierni przynoszą ze sobą właśnie róże. Także jedna z naszych chóralnych pieśni, opisująca żywot Rity, rozpoczyna się słowami: Przychodzimy z różą w dłoni, święta Rito, to nasz znak. Jest to wyjątkowa postać, której wstawiennictwo odczuliśmy już niejeden raz. O jej wielkiej mocy niech świadczy również to, że na jej wspomnienie w każdym miesiącu licznie przyjeżdżają do naszego kościoła także osoby z innych warszawskich parafii.

Tak się szczęśliwie złożyło, że 22 listopada wspominamy dwie bliskie nam patronki – św. Ritę oraz św. Cecylię. To podwójnie wyjątkowa okazja do uroczystego świętowania!

Zapraszamy do udziału w naszym koncercie, specjalnie z tej okazji.

By |2018-12-02T14:34:56+00:0017 listopada 2018|Categories: Aktualności|0 Comments

About the Author:

Dyrygent Chóru Cantores Sancti Bonifacii, nauczyciel emisji

Zostaw komentarz