Zdało się oczom i uszom głupich, że w chórze chodzi tylko o śpiewanie. Nieszczęśników, którzy tak właśnie myśleli, a nigdy nie spróbowali swoich sił jako chórzyści, ominęła prawdopodobnie najciekawsza przygoda w życiu. Chór to coś więcej!

Ale zaraz, jak to? Próby, koncerty, warsztaty wokalne, konkursy… Czy to nie to właśnie robią chóry? Śpiesząc z odpowiedzią, trzeba się zgodzić, że śpiewanie faktycznie jest istotą chóru. Poprzez śpiew chór może urzeczywistniać najwznioślejsze idee w dziedzinie kultury, sztuki czy edukacji. Jednak śpiew to nie wszystko.

Raz na jakiś czas warto wyjść z sali prób i dostrzec społeczno-towarzyskie walory bycia członkiem chóru. A sposobów na to jest mnóstwo. Zdobywanie kolejnych doświadczeń w chóralnej wspólnocie i pogłębianie relacji może się stać wspaniałą odskocznią. A z czasem nawet sposobem na życie.

Tradycją naszego chóru są wspólne wyjścia do opery. Był już „Czarodziejski flet”, była „Madame Butterfly”… Tym razem przyszedł czas na „Straszny Dwór”. I to w nie byle jakim wykonaniu. Nie bez znaczenia był fakt, że moniuszkowska partytura pojawiła się na deskach Teatru Wielkiego Opery Narodowej w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości.

Od początku inscenizacja zaskoczyła nieszablonowym podejściem twórców, którzy przenieśli akcję opery kojarzonej z XVIII-wieczną Rzeczypospolitą w dwudziestolecie międzywojenne. W scenografii można było dostrzec wyraźne nawiązanie do twórczości młodopolskich artystów. Całość, przy całym sceptycyzmie wobec uwspółcześnienia i reinterpretacji dzieł ubiegłych wieków, wypadła znakomicie. Ponadto charakter manifestu patriotycznego najlepszej opery Moniuszki wybrzmiał jeszcze pełniej i bardziej zrozumiale dla dzisiejszego odbiorcy.

Pomijając jednak wszystkie wrażenia i emocje związane z samym przedstawieniem, dużo radości sprawiło nam wszystkim to, że spotkaliśmy się w miejscu innym niż chóralna sala.

Możliwość wspólnego wyjścia, spędzenia razem czasu, pogłębienia wzajemnych relacji i oderwania się od pracy nad bieżącym repertuarem jest nie do przecenienia w społeczności, jaką jest chór amatorski. Zrozumienie faktu, że nie samym śpiewem żyje chór, może być dla wielu zespołów kluczowym czynnikiem, decydującym także o sukcesie artystycznym. Warto dbać o odpowiednią atmosferę i relacje pomiędzy chórzystami. Efekty będą natychmiastowe!